Wolny dzień, w sumie jedyny absolutnie wolny dzień w tygodniu, a my solidarnie odchorujemy wczorajszą imprezę ( w głowie aż huczy od "wrażeń", jak mówią w reklamie Nescafe), wróciliśmy gdy świt już rozjaśniał niebo nad Gocławiem. Grzanki z suchego chleba zjedzone, kawy wypite, tabletki wzięte. Siedzę w dwóch bluzkach i swetrze, Kiriłł z doświadczenia mówi że na kacu to normalne. Fajnie byłoby sobie kupić duży telewizor i playstation, ale co jeśli za parę miesięcy utkniemy w ciasnej klitce gdzie nie ma miejsca na machanie padami? Albo tak się porobi że ledwo będzie starczać od 1ego do 1ego?
A w temacie wydatków - jednak chyba odstąpię od umowy ze szkołą językową gdzie zapisałam się na ruski. Wreszcie jestem po drugiej stronie biurka i widzę jak to jest, widzę kiedy lektor się przykłada, a kiedy opierdala. Mam doświadczenie z zajęć w SJO na UW, tam było zupełnie inaczej - mimo że w grupie było 20 osób, czas był lepiej wykorzystany niż tu. Z 20 uczniami niemożliwe jest gadu gadu o pierdołach, nawet w języku docelowym, bo 1 gada a reszta się nudzi. Teraz najczęściej lektorka gada, a ja się nudzę, a gramatykę i słownictwo przerabia po łebkach, głównie dając kserówki do domu! Na dodatek jest to grupa (dwuosobowa ze mną) już na drugim semestrze, więc druga kobieta jest już bardziej zaawansowana, gada i potakuje cały czas, co mnie wkurza, odpowiada na pytania za szybko, ja nie mam czasu się zastanowić, a jak już mówię, to się mylę, potem nawet nie chce mi się poprawiać, jestem zła i rozgoryczona. Ja za to płacę kupę kasy... tempo przerabiania materiału jest za wolne, nierówne, nie mam pojęcia jaki był temat ostatniej lekcji, o ile jakiś był. Mówiliśmy o języku biznesowym, o liczebnikach głównych, o mowie potocznej, o egzaminie ustnym, ćwiczyliśmy słuchanie na podstawie filmu, analizowaliśmy wypowiedź pisemną, i rozmawiałyśmy o karze śmierci. W domu mam napisać esej o książce co zmieniła moje życie, dobrać pytania do wywiadu, zrobić ćwiczenia z liczebnikami, przeanalizować teksty, i napisać wypowiedź o karze śmierci. Dużo, a mam wrażenie że na 3 godzinach zajęć nic nie zrobiliśmy, w zeszycie nie zapisałam prawie nic. Smutno mi, bo z innymi lektorami lubiłam rosyjski i nie rezygnowałam z zajęć nawet gdy mogłam. Głupio mi rezygnować, ale tracić ponad tysiąc złotych?

A hardcore to kupować wędlinę na allegro. Z serii rzeczy absolutnie nie potrzebnych kupiłam korektor do rzęs . Mocne rzęsy, a nawet brwi! są modne w tym sezonie, zresztą zawsze je podkreślam, uważam że twarz z zbyt jasnymi brwiami wygląda po prostu źle. A tym bardziej z za grubymi, ale widuję osoby którym nie chce się używać pęsety.



