Już nie szukam pracy, już prawie wpadłam w rutynę kieratu, drepcąc po tych samych chodnikach i ścieżkach do pracy - i znowu nadszedł czas zmian. Czas na nowe mieszkanie, zebranie gałązek pod skrzydełka i lot do innych krajów. Wyprowadzka. Minęło 8 miesięcy na pięknym Gocławiu, miesięcy pracy, wakacji, zabawy, nauki. Przybyło mi gratów, doświadczeń, umiejętności, mam kota - z którym nie wiem co zrobię, mam pracę odległą godzinę drogi, kurs prawa jazdy prawie skończony, nowy komputer. Ze 3 pary butów, żadnej torebki.
Przestałam myśleć w kategoriach: cudze mieszkanie, prawie zapomniałam ze nie jesteśmy tam na stałe. Miałam w głowie przemeblowania, zakupy... i koniec. Cóż, czas na zmiany, na coś nowego, być może lepszego. Choć boję się zmian, cieszę się na powrót na Ursynów (jak się uda).
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszkanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mieszkanie. Pokaż wszystkie posty
środa, 25 września 2013
Zmiana skóry
poniedziałek, 11 lutego 2013
Trip na Bora Bora
Nie w Polinezji, lecz na Gocławiu znaleźliśmy swoje kukułcze gniazdo. Kukułcze, bo nie własne a użyczone, ale to nieważne! Inaczej niż sobie to wyobrażałam (tzn wyobrażałam sobie że jeśli coś wynajmiemy, to stare, brzydkie, małe, drogie - a mamy przeciwnie: nowe, ładne, duże i tanie!!) Chyba raz w życiu coś mi wyszło tak jak powinno być, na razie czujemy się nadal jak na koloniach. Jeszcze bolą mnie ręce od noszenia kartonów z domu i z samochodu - pilot od garażu jest jeden, Cyryl go miał, a przyjechał z nim później niż ja. Paper cuts are killing me. Czuję się trochę jak małpa w zoo, co taki biedak prostak robi na wypasionym osiedlu? Strasznie pusto i ludzi nie widać, cicho w porównaniu z blokowiskiem, gdzie słychać wszystko!! W nocy jasno, bo lampki na patio się świecą. Trochę mieszkanie przypomina mi dom - kolor ścian, szafy z lustrami, a trochę dom Cyryla, bo przywiózł swoje biurko i fotel. Myślałam że spokojnie się wyśpię bez stoperów, bo nikt nie będzie łaził i miauczał, ale... zapomniałam jak Cyryl warczy i chrząka i mamrocze przez sen.
Już opanowałam zmywanie bez zlewu - jak ma się sprawdzony przez pokolenia system mycia w misce to nie jest właściwie żaden problem. Parę rzeczy które musimy zrobić to zakleić prysznic silikonem, powiesić lustro, karnisze, skrócić zasłony (mama), kupić duperele jak śmietnik, zegar, kubeczki do łazienki i może minipiekarnik? Cyryl spalił sobie włosy na palcach - podpalał gaz: najpierw odkręcił gaz, potem zapalił zapałkę...
Już opanowałam zmywanie bez zlewu - jak ma się sprawdzony przez pokolenia system mycia w misce to nie jest właściwie żaden problem. Parę rzeczy które musimy zrobić to zakleić prysznic silikonem, powiesić lustro, karnisze, skrócić zasłony (mama), kupić duperele jak śmietnik, zegar, kubeczki do łazienki i może minipiekarnik? Cyryl spalił sobie włosy na palcach - podpalał gaz: najpierw odkręcił gaz, potem zapalił zapałkę...
Subskrybuj:
Posty (Atom)