I już po wycieczce. Tydzień prawie wakacji, bez zajęć, prac domowych, tylko zabawa, zwiedzanie, i wydawanie kasy niestety też...No trudno, ale warto było. Warto było polecieć, zobaczyć kawałek świata, rozszerzyć swoje horyzonty.
Sztokholm to piekne miesto w bogatym kraju, nie dziwne że jest tam lepiej niż w Polsce. Trochę jak w Bullerbyn, moze też chciałabym mieszkać w drewnianym domku , mieć w ogródku sosny rosnące na skałach, białe noce i tak dalej...ale ciesze sie że wróciłam. Jednak urodziłam sie tutaj, i nic tego nie zmieni. Tak samo jak kocha się swoją rodzinę, za to że się do niej należy, tak samo kocha się swój kraj. Walczy sie o niego, płaci się w nim podatki. Nie podobało mi się, gdy koleżanka mówiła ze w Szwecji jest 10 tysięcy razy lepiej niż w Polsce, i że nienawidzi Polski o_O bo nie ma tu rockowych pubów etc... Nietrudno kochaćto co ładne, i sprawia nam przyjemność. Tak jak w życiu - to co najtrudniej kochać, najbardziej potrzebuje naszej miłości.
I pomyśleć, że już maj...jest pieknie, bzy pachną, wszystko kwitnie, szkoda tylko że na krótko. Chyba muszę iść na drugi kierunek. Już prawie się zdecydowałam, ale ...nie lubię zmian. Ale wolę to, niż siedzenie na kasie w supermarkecie. Chciałabym w życiu robić coś, co byłoby moją pasją, coś z projektowaniem słoików na dżem,wizaż albo zajmowanie się behawioryzmem zwierząt. Cóż, przykład ciotki Joaśki pokazuje, że na spełnianie marzeń nigdy nie jest za późno. Ja po prostu potrzebuję więcej czasu, niż inni. Biologicznie jestem prawie rocznikowo rok młodsza (gdybyśmy siez Iwo nie urodziły prawie miesiąc za wcześnie, mogłybyśmy być z 1987)
Wszystko ma swój czas, jest czas sadzenia i zbierania, czas życia i umierania.
A miałam pisać o Szwecji :P