Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ludzie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 2 grudnia 2013

Domowy repetytor

Czekając na ucznia (hmm, czy kobietę w wieku mojej matki można nazwać uczennica?) wpadł mi do głowy pomysł na tą notkę. Być może później zgłębię temat mojej pracy dorywczej, na razie szkic charakterologiczny.
Jak obliczyłam, daję lub dawałam lekcję w sumie 25 adresach - licząc te, gdzie byłam więcej niż raz. Były też przypadki gdzie po jednej lekcji ktoś rezygnował ( bo za lekcję u mnie liczyłam 5 zł mniej niż za lekcję u ucznia...co z tego że mieszkał 500 metrów ode mnie, w kapciach nie przejdę??) lub i ja i oni nie umówiliśmy się dalej ( chłopiec miał dysleksję - i w tym momencie zrozumiałam że to nie jest brzydkie pisanie i przekręcanie liter. W V klasie nie umiał NIC). A jeszcze jeden śmieszny przypadek. Dziewczyna umówiła się na lekcję dla siebie i swojego przyjaciela, ekskluzywne osiedle przy Polach Mokotowskich. W trakcie okazało się że dziewczyna ma 22 lata a facet z 50 i jest jasne że to jego utrzymanka. A jakoś tak wyszło że dałam jej do czytania tekst o różnicach wieku w związkach :D więcej się nie odezwała, ale kasa wpadła i od razu wydałam na bluzkę i torebkę i mam je do dziś!
18 dzieci, w tym młodzież gimnazjalna oraz 13 dorosłych od liceum aż do okołom 50 na oko. jak się układała współpraca? Oczywiście, najwięcej jest szarości, zwykłych uczniów, których szybko się zapomina. Są wyjątki na plus, dzieci bardzo zdolne, z sympatycznymi rodzicami, którzy częstują ciasteczkiem a na koniec roku dają czekoladki :) oraz tacy " A pain in the ass"... Takiego mam szczególnie jednego. Jego matka płaci, jej zależy, ona się wypytuje etc. Też parę razy dzwoniła do mnie się po prostu poskarżyć na niedobrego synka lat 22 bez matury, bo zrobił imprezkę i leży naje**ny lub pożyczył auto bez wiedzy i zgody. Dodajmy że obecnie mieszka najdalej, a płacą najmniej - nie podniosłam ceny bo ta matka tak biadoli na ciężki los.
Bardzo interesującym przeżyciem jest odwiedzanie tych wszystkich domów - jak inaczej miałabym  taką szansę? Księdzem ani akwizytorem nie planuję zostać. Są mieszkania duże, na nowych osiedlach, ładnie urządzone. Są też mieszkania w zwykłych blokach, odnowione. Ładne pokoje dzieci, kolorowe ściany, dużo książek, bibelotów, czyste. Aż przyjemnie posiedzieć i popatrzeć dookoła. Parę osób miało za to w domu syf. Szczególnie jeden przypadek  pamiętam. Całkiem spore mieszkanko na Natolinie, na parterze, z narożnym ogródkiem - mieli tam nawet altankę czy co! Ale rozgardiasz straszny, dwójka dzieci w podstawówce i rodzice w trakcie rozwodu. Dzieci zajmowały się grami na kompie i telewizorze do tego stopnia, że chłopiec sypiał na podłodze w salonie. Inni państwo byli wykładowcami na uniwersytecie w Szczecinie? Typowe PRL-owskie mieszkanko z bibelotami durnostojami i książki. Wszędzie książki w stosach, na blacie kuchennym, na podłodze na parapecie. 
Ze statystyk: 5 psów, golden, spaniel, pinczerek, york, mieszaniec howawarta. 0 kotów! jedna kobieta miała 2, ale nie zaprosiła mnie więcej. Chyba znalazła tańszą ofertę, kij jej w ryj. Też miała syfnie w domu. Poza tym: rybki, świnka morska, królik. Rodziny w jakiś sposób rozbite, nie w komplecie: 6! Albo rozwiedzeni lub po prostu ojca brak z nieznanego mi powodu. Przykre, więc wstawię zdjęcie mojej świątecznej produkcji żeby się nie zapłakać.

piątek, 1 marca 2013

Paradoksy na Gocławiu

Sprawy najnowsze. Jak myślicie, kogo stać na kupowanie byle czego, kiepskich butów czy prawie jednorazowych torebek,  ubrań złej jakości? Biednych czy bogatych? Biednego stać tylko na taki szmelc, ale  bogaty... ma tyle kasy, że może wyrzucać buty po jednym spacerze. Więc to on może kupować tandetne towary. A do rzeczy, kto będzie bardziej wybrzydzać przy wyborze korepetytora (czyli mnie) dla dziecka? Mam swój profil takiej osoby: jest to matka blondynka w średnim (lub mocno średnim) wieku, mieszkająca w domku jednorodzinnym i wisząca cały czas na telefonie. W zeszłym roku taka matka / czy córka zrezygnowały po 1 lekcji. To były lekcje na umowę, sporo miałam zarobić - nie zdążyłam dojechać do domu a tu już telefon ze szkoły że rezygnują. Wtedy poczułam się zmieszana z solidną warstwą błota i wyrzucona za drzwi jak sprzątaczka, co nie doszorowała kibla do perfekcji. Solidny kac moralny trzymał ze 2 dni, nosiłam się z pomysłem podpalenia im domu (okolice przystanku Kopcińskiego na Imielinie). 
Tym razem sytuacja miała miejsce na Marokańskiej - może baba pomyślała że plebs z Osiedla Saska nie jest godzien jej córki co mieszkania w bloku z szarańczą nie zaznała? Babka znalazła moje ogłoszenie w necie,  dzwoniła do mnie z pytaniem korki dwa razy, raz odmówiłam bo nie pasował termin, potem drugi raz dzwoniła że nikogo nie może znaleźć i może jednak w piątek? a teraz jej napisałam sms czy dziś lekcja będzie, a ona że nieaktualne... Przypuszczałam ze tak to będzie wyglądać, jeszcze szkoda jej było 5 zł za dojazd do ucznia ("przecież to na piechotę można dojść!" Tak, ale nie w kapciach!!) Odpisałam jej że przykro mi, bo musiałam zrezygnować z innego ucznia żeby mieć czas na lekcje z nimi (co jest prawdą, miałam innego chętnego). 
Takie tam paradoksy. Innym tajemnym i nieujawnionym zjawiskiem jest logika autobusów na Gocławiu. Jeśli myślicie, ze na Ursynowie one jeżdżą stadami, to jesteście w błędzie! Praca Płd musi być tak straszna, że autobusy giną bez wieści i boją się zapuszczać same między te wielkie bloki. Więc na/ z naszego przystanku jeździ parę busów na Saską - 123, 147, 111, 151, 117 w jedną stronę. Czy to znaczy że logicznie rozkładają się tak, aby przyjeżdżać w stałych odstępach? Hell no, najpierw stado, a potem 10 minut posuchy, w ciągu której przyjadą ( w parze) 507 i 509, które na Wale Gocławskim nie stają. Więc gdy już jakiś szczęśliwy zabłąkany autobus dowiezie mnie z Saskiej do domu, wysypuje się z niego gromadka ludzi zmierzających sznureczkiem do pasów. Gdy pierwsza z nich do pasów dotrze i przechodzi przez ulicę, reszta też przechodzi ławą przez jezdnię.
Wniosek z tego taki: ufaj swojej intuicji, jeśli gdzieś źle się czujesz, to nic z tego nie będzie.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...