Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język rosyjski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą język rosyjski. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 24 marca 2013

Jak ciężko, to brać kozę!

Zgodnie w tym powiedzeniem zafundowałam sobie podwójną radochę. Raz gdy zapisałam się na rosyjski, zapłaciłam i zaczęłam chodzić na zajęcia. W soboty o 12:30, cztery godziny lekcyjne. Długo się nie cieszyłam - jak podejrzewałam, znana już mi lektorka najwięcej gadała o tym że nie udało się jej rzucić palenia, jak kupuje książki czy ciuchy... Co z tego że po rosyjsku, mnie to po prostu nie interesuje! I nie zbliża mnie ani o krok do lepszej znajomości języka. A nawet wkurza, tym bardziej ze sama jestem lektorem i wiem co oznacza taki small talk na lekcji - brak przygotowania. A jak na drugich zajęciach pojawiła się druga kursantka, to nie miałam wątpliwości że rezygnuję, bo jej sposób bycia, potakiwanie non stop "Mhm!", gadanie jak z pistoletu szybko (kiedy rosyjski to melodyjny język, a nie koreański) sprawiły że na zajęciach czułam się masakrycznie źle. Siedziałam więc taka naburmuszona, myśląc że dobry lektor nie dopuści do takiej sytuacji, nawet ja pytam intensywnie tych, którzy milczą! To był ostatni gwizdek na rezygnację zanim kasa przepadnie, skorzystałam więc z tej możliwości. Więc teraz cieszę się po raz drugi! Z odzyskanego sobotniego południa i popołudnia i zwrotu kasy.
Za namową siostry oglądam filmiki z blogu http://azjatyckicukier.blogspot.com/ i zainteresowanych tematyką dbania o urodę również do tego zachęcam. Dziewczyna jest bardzo w porządku, sensowna, mądrze mówi, uważam że oglądanie jej video nie jest czasem straconym. Choć z drugiej strony małe szanse na wykorzystanie jej rad w praktyce, bo w Polsce inne rzeczy są dostępne, a nawet gdy można dostać te same, to drogo. Zdziwiłam się jak wiele jest w polskim internecie filmików poświęconych nie tylko gotowaniu, ale i modzie urodzie. Zastanawiam się, co kimś kieruje, gdy siada przed kamerą i nawija o swojej ulubionej farbie do włosów. Czy czuje się jak Magda Mołek czy Jolanta Pieńkowska? A wychodzi taka lalunia z IQ poniżej normy (no, nie chciałam się wyzłośliwiać, rozpieszczone dziecko bogatych rodziców) 
O czym ja mogłabym tak ponawijać? Zapewne o niczym, bo robienie recenzji produktów z Biedronki wydaje się nudne i naiwne. Mieszkam w Polsce, nie ma tu niczego, czego nie znałoby 90% populacji. A jednak można i o tym mówić :P 
Nie czyni mnie ekspertką w tej dziedzinie fakt, że staram się dbać o skórę, włosy, paznokcie - tak samo jak ugotowanie obiadu nie czyni nikogo szefem kuchni. Każdy kobieta powinna na własny użytek i dla własnego dobrego samopoczucie zgłębiać tajniki wizażu i stylizacji, poszukiwać nowych trendów, inspiracji. Nasze ciało to, razem z umysłem, składowa naszej tożsamości, naszego bytu. Nie można zatem go zaniedbywać, tak samo zresztą jak nie można zaniedbywać niewidocznej sfery duchowo- intelektualnej.

niedziela, 17 marca 2013

Hardcore

Wolny dzień, w sumie jedyny absolutnie wolny dzień w tygodniu, a my solidarnie odchorujemy wczorajszą imprezę ( w głowie aż huczy od "wrażeń", jak mówią w reklamie Nescafe), wróciliśmy gdy świt już rozjaśniał niebo nad Gocławiem. Grzanki z suchego chleba zjedzone, kawy wypite, tabletki wzięte. Siedzę w dwóch bluzkach i swetrze, Kiriłł z doświadczenia mówi że na kacu to normalne. Fajnie byłoby sobie kupić duży telewizor i playstation, ale co jeśli za parę miesięcy utkniemy w ciasnej klitce gdzie nie ma miejsca na machanie padami? Albo tak się porobi że ledwo będzie starczać od 1ego do 1ego? 
A w temacie wydatków - jednak chyba odstąpię od umowy ze szkołą językową gdzie zapisałam się na ruski. Wreszcie jestem po drugiej stronie biurka i widzę jak to jest, widzę kiedy lektor się przykłada, a kiedy opierdala. Mam doświadczenie z zajęć w SJO na UW, tam było zupełnie inaczej - mimo że w grupie było 20 osób, czas był lepiej wykorzystany niż tu. Z 20 uczniami niemożliwe jest gadu gadu o pierdołach, nawet w języku docelowym, bo 1 gada a reszta się nudzi. Teraz najczęściej lektorka gada, a ja się nudzę, a gramatykę i słownictwo przerabia po łebkach, głównie dając kserówki do domu! Na dodatek jest to grupa (dwuosobowa ze mną) już na drugim semestrze, więc druga kobieta jest już bardziej zaawansowana, gada i potakuje cały czas, co mnie wkurza, odpowiada na pytania za szybko, ja nie mam czasu się zastanowić, a jak już mówię, to się mylę, potem nawet nie chce mi się poprawiać, jestem zła i rozgoryczona. Ja za to płacę kupę kasy... tempo przerabiania materiału jest za wolne, nierówne, nie mam pojęcia jaki był temat ostatniej lekcji, o ile jakiś był. Mówiliśmy o języku biznesowym, o liczebnikach głównych, o mowie potocznej, o egzaminie ustnym, ćwiczyliśmy słuchanie na podstawie filmu, analizowaliśmy wypowiedź pisemną, i rozmawiałyśmy o karze śmierci. W domu mam napisać esej o książce co zmieniła moje życie, dobrać pytania do wywiadu, zrobić ćwiczenia z liczebnikami, przeanalizować teksty, i napisać wypowiedź o karze śmierci. Dużo, a mam wrażenie że na 3 godzinach zajęć nic nie zrobiliśmy, w zeszycie nie zapisałam prawie nic. Smutno mi, bo z innymi lektorami lubiłam rosyjski i nie rezygnowałam z zajęć nawet gdy mogłam. Głupio mi rezygnować, ale tracić ponad tysiąc złotych?
                    
A hardcore to kupować wędlinę na allegro. Z serii rzeczy absolutnie nie potrzebnych kupiłam korektor do rzęs . Mocne rzęsy, a nawet brwi! są modne w tym sezonie, zresztą zawsze je podkreślam, uważam że twarz z zbyt jasnymi brwiami wygląda po prostu źle. A tym bardziej z za grubymi, ale widuję osoby którym nie chce się używać pęsety.


niedziela, 7 listopada 2010

Sputnik nad Warszawą


Pierwsza książka rosyjska jaką sobie kupiłam :) nie licząc "Russkiego jazyka w kartinkach". Nie jest to wybitna artystyczna literatura, tylko zwyczajna babska książka, bardziej komediowa i obyczajowa niż Danielle Steel, coś w stylu Bridget Jones, bo też w pierwszoosobowej narracja. Bardzo dobrze się czyta, język nie jest trudny, widać że odbiorcą nie był czytelnik zbyt rozinteligentyzowany, zdania są krótkie a słownictwo niezbyt rozbudowane. - mój stopień zrozumienia można opisać w ten sposób: rozumiem ze jedzą kanapki, ale nie rozumiem z czym:) po sprawdzeniu okazało się ze z jesiotrem. Ale to detal który nie wpływa na moje zrozumienie całości. A fabuła jest jak prosto wzięta z życia, codzienne troski, problemy, które jednak rozwijają się w dosyć zaskakujący sposób, trochę w stylu Kopciuszka. Jestem dopiero na 60 stronie, a jest ich chyba 350.
Sama jestem zaskoczona jak łatwo i szybko mi to idzie. Oczywiście, po polsku byłabym już w połowie takiej książki. Ale nie czytam jej po to, zeby zmienić swoje podejście do świata, tylko żeby potrenować język.
A wszystko to w ramach warszawskiego festiwalu filmów rosyjskich Sputnik, gdzie w ramach wolontariatu siedzę na stoisku i sprzedaję książki. Książek jest masa, i klasyków, i współczesnych, polskich autorów, rosyjskich w tłumaczeniu i oryginale. Dobrze że nie ma nic wiecej na co mam ochotę, bo bym się obankruciła. W sumie poza festiwalem w Warszawie też można kupić książki rosyjskie, przez internet www.knigi.pl czy w jakiejś księgarni Rusałka. W ramach festiwalu we wtorek wybieram się na film, mam nadzieję ze do tej pory dostanę wynagrodzenie w formie bezpłatnej wejściówki, bo siedziałam tam w piątek 4 godziny.
Lecą żurawie, Dama z pieskiem i Sala nr 6 to moje menu na festiwal. Chciałabym obejrzeć też Wyspę, Podróż ze zwierzętami, Kierowcę dla Wiery, Pochowajcie mnie pod podłogą, Cara... no nie da rady. Na szczęście jest internet i torrenty.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...